Nov 9, 2015

9 listopada 2015

Jedna uwaga, myśl dopełniająca. Ta relacja wspomnień jest moją perełką. 100 krotnie namacalną opowieścią do sprawdzenia w gąszczu sieci. Uchwyciłem moment entuzjazmu, radości, wdzięczności. Nieprawdopodobna podniebna wibracja. Zastanówmy się, co czuje osoba która zaczyna żyć na nowo.
Ktoś mnie okrzyknie chwalipiętą, robi sobie reklamę. Tak i nie. Powiem krótko. Satysfakcja z wygranej walki w moim wieku, drodze życia jest najważniejsza. Pomoc drugiej osobie to kanon, którego każdy powinien poszukiwać w życiu. Uczucie, które graniczy z cudem człowieczeństwa.
Kurczę blade smażone na ruszcie, życzę każdemu takich chwil na ziemi.
Ruszajmy dalej w to co nas boli.
Intensywna terapia była zapadaniem w sen, budzeniem się, widzeniem kolejnych pojedynczych twarzy i dzwoneczkiem….

Dzwoneczek to było coś bardzo ważnego w pobycie tam, a mianowicie jak mi ściągnęli cewnik, dostałam dzwoneczek, który miał służyć przywołaniem Pani pielęgniarki w momencie mojego parcia na pęcherz……… Pamiętam jeden moment jak dzwoniłam, pielęgniarki przechadzały się po korytarzu, ja bezgłosowo starałam się wołać: SIKU, ale nikt mnie nie słyszał… jak na obrazie Edvard Munch – Niemy krzyk. Będzie on mi towarzyszył przez kilkanaście lat. Przyzwyczaję się do niego, jednak zdarzą się momenty, że będę z nim walczyć………
Usprawiedliwienie.
Była także etapem bez myśli, bez uczuć, totalnym zobojętnieniem. Jak bolało za mocno to był kolejny wcisk w kroplówkę.

Pamiętam, że w tym pokoju był biały sufit… Patrzyłam się w niego. Brak możliwości ruchu, brak siły, powodował, że był to mój stały punkt w momentach przebudzenia. Potem jeszcze bardzo długo wpatrywałam się w niego… Były to już inne pomieszczenia. On stał się takim moim antidotum na tą pustkę zaczynającą się rodzić w momencie powrotu na ten świat……….

Nasze zmagania. Ezoteryka Kosmy i osoby z bólem o nieprawdopodobnej sile.
Rok 2014 pokazuje spokojne oblicze wygranej (tekst z roku 2014).
Są takie chwile w naszym życiu, kiedy nie można przyspieszyć słowa, energii. Mimo, że chcemy napisać kilka zdań, które będą historią cierpienia.
Nagle rośnie niewidoczna ściana, staje się wymiarem nie do przebycia.
Zatrzymują się codzienne słowa, myśli, emocje i wspomnienia.
To codzienność, zmaganie ostatnich tygodni, walka z bólem głowy. Bitwa dwojga ludzi, którzy piszą tutaj słowa opowieści.
Walka, która jest wygraną bitwą
Zwycięstwem nad bólem głowy.
Rok 2015 tylko potwierdza zdarzenia sprzed roku.

Wróćmy do wspomnień.

Przewieźli mnie w nocy. Najlepszy szpital .................
No cóż miałam to szczęście… Pytanie czy to było szczęście. Kiedyś przeczytałam słowa znanego neurologa, który wypowiadał się, że po urazach głowy nie powinno się ratować
ludzi, bo to dla nich męczarnia już do końca życia… Coś w tym jest..

To był etap otępienia, życie z bólem, nie pomyślałam jak mnie odnajdzie rodzina na innym oddziale. Po dwóch dniach poprosiłam pacjentkę obok o lusterko. Nie świadoma mojego stanu, spełniła moją prośbę bez wahania. Moja twarz była inna, …….., oderwana od mojego dawnego świata. Oprócz bólu doszedł jeszcze płacz. Po południu przyjechała moja rodzina, jak co dzień. Codzienne wizyty były dla nich chlebem powszednim, dla mnie pustką.
Pustką było wszystko. Moja mama jak mnie zobaczyła zapytała, co się stało. Sąsiadka
od razu jej opowiedziała o swojej lekkomyślności.
Mama wyciągnęła lusterko i powiedziała K….(imię) zobacz, to nie jest takie straszne,
to zniknie z czasem. Dla mnie brzmiało to jakby mówić do potwora. Moja lewa część twarzy
nie była normalna. Kiedy odzyska dawny swój wygląd?
Nigdy nie zobaczyłam dawnej Siebie. Mój nerw przestał żyć, a blizny zrobiły swoje. Powiedziałem sobie, tam gdzieś głęboko, w zakamarkach duszy, nigdy już więcej nie
spojrzę w lustra.
Spojrzałam dopiero w domu. Wykrzyczałam, … pieprze to jak wyglądam, ważne, że widzę.
To samo powinnam chyba powiedzieć bólowi głowy, że go piep….… ale tak się niestety nie stało, on pokazał co potrafi.

Nov 8, 2015

8 listopada 2015

Dzisiaj mała zmiana planów w opowieściach. Opisze w skrócie dawny przypadek sprzed półtora roku. Dla dawnych czytelników mojego bloga tarocista.blogspot.com będzie to temat powtórkowy.
Ból głowy pewnej Pani. Stoczyliśmy batalię trzymiesięczną z pozytywnym skutkiem.
Dawne chwile.
Wieczorny zmierzch. Pokój spowity cieniami świateł ostatnich chwil codziennego dnia. Cichy delikatny szum spokoju. Półmrok wypełnia zapach kadzideł zmieszanych z odgłosem powolnego tykania zegara.            

  Z cienia pokoju wyłania się kształt dwóch okrągłych stolików. Spokój, oddech martwej ciszy.
Trzy punktowe światła rzucają jedwabistą poświatę, rozjaśniając granat ciemnych powierzchni stołów. Świecące cienie tańczą niczym energetyczne iskry, oświetlając delikatnym blaskiem ciemno- czarne przedmioty, do których ktoś przytwierdził metaliczne kształty.  Okrągłe, podłużne, ostro pocięte rowkami, oprawione światłem migającej świecy.

  Monotonne stukanie klawiszy. Rytm uderzeń, przerywany głuchą ciszą.
Ostre kontury sylwetki zawieszonej nieruchomo nad podłużną klawiaturą zdradzają zamyślenie. Chwila ciszy i znowu słychać rytm wystukiwanych liter. Ręka wędruje po tajemnicze kartoniki.  Szelest tasowanych kart. Wirują w rękach niczym cyrkowi magicy, oświetleni magią świateł i zapachu kadzidła.
W prawym rogu blask świecy, syczy i wydaje monotonny szum ostrego płomienia. Kadzidło strugą cienkiego dymu rozcina przestrzeń na dwie płaszczyzny; rozdaje zapach lawendy mieszającej się z wonią pomarańczy.  Czuć dwa wymiary: magiczny i realny.

  Monotonny szelest zegara przypomina o przemijaniu. Ręka sięga po miedziany, mały przedmiot, który zaczyna wirować niczym wahadło. Słychać pytania, szepty.  Trwa rozmowa z niewidocznym światem magii.
   I znowu dotyk klawiatury. Zastygła postać, zapatrzona w płaską prostokątną płaszczyznę zewnętrznego świata, zamyślona w cichym bezruchu.
  Poruszenie - powietrze zaczyna wibrować powiewem myśli.
Pojawia się e-mail. Chwila zamyślenia i nagle na twarzy gości ciepły uśmiech.

Rozmowa email rozpoczyna nową wyprawę w nieznany świat. Pytania, odpowiedzi. Rozmowa o bólu głowy. Bólu, który rozrywa całe ciało.
Po paru dniach otrzymałem opis męki i rozrywającego bólu. Opowieść która potrafi doprowadzić na skraj życia i śmierci.
Poniższe słowa są relacją osoby, z którą wyruszyłem na podbój wszechświata. Szumne słowo, ale jesteśmy jego jednością i każdego dnia korzystamy z nieznanych energii. Łapiemy je jak promienie słońca. Przynoszą ukojenie.
Historia się zaczyna…... Listopad 1999 roku…………
Właśnie wróciłam z pracy… Następnego dnia miał być dla mnie bardzo interesujący dzień, ukochane zajęcia z matematyki z rektorem na Akademii Ekonomicznej... Nie przypuszczałam nawet, że na nie nigdy nie dotrę w tym terminie… Teraz to wydaje się przeszłością, taką odległą. Nie pomyślałam, że ten dzień utkwi w mojej pamięci do końca mojego życia. Podobno mam rozbudowana intuicję, ale widocznie nie zawsze potrafię odczytywać znaki…

 Zbliżał się wieczór. Zadzwonił telefon, to był „imię”, zaproponował spędzenie go razem.

W sumie to zebrało się jeszcze kilku znajomych i wybraliśmy się najpierw potańczyć. Pamiętam słowa mojej mamy: Proszę, nie jedz. Jesteś zmęczona, jutro masz zajęcia. Odpowiedziałam tak jak zawsze, mamo jestem młoda, kiedy się będę bawić jak nie teraz. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że ten dzień zmieni moje życie o 180 stopni, to chyba zaśmiałabym się mu w twarz. Nie wiedziałam, jednak, że życie miało napisany inny scenariusz dla mnie… Czasem chyba lepiej nic nie zakładać…

Najpierw pojechaliśmy potańczyć. Okazało się na miejscu, że są jeszcze inni znajomi. Byliśmy w świetnych humorach, opowieści, tańce i czas uciekał szybko jak zawsze. W końcu zapadła decyzja, że jest już druga w nocy i trzeba wracać. Zajęta rozmową z kolegą, nie za bardzo miałam ochotę na powrót. Ostatecznie postanowiłam, ze wrócę z innymi znajomymi. W życiu podobno nic się nie dzieje bez przyczyny, ciągle dokonuje się wyborów. Podobno są zawsze dwie drogi, czasem więcej. Puste słowa…, jednak przekonałam się, że to nie tylko słowa. Ostatni moment, jaki utkwił mi w pamięci to było wsiadanie do samochodu…

A teraz kończy się beztroskość, kończy się też czas, a zaczyna odmierzać inny…

Powoli otworzyłam oczy i pierwsza moja myśl, jako zaświtała w mojej głowie: Boziu, dlaczego tak mnie wszystko boli. Zobaczyłam moja mamę w białym fartuchu. Jej głos był taki smutny, gdzieś w oddali słyszałam K…….(imię) , K…….(imię) słyszysz mnie.
Moje ciało jednak nie pozwalało pracować mojemu umysłowi. Ten przeogromny ból, niepozwalający na żaden ruch i jedyna myśl w głowie, no przecież muszę wstać, dzisiaj są te zajęcia z matematyki. Musze iść, wszyscy mówią, że trudno zaliczyć ten przedmiot.

Chciałam odpowiedzieć, ale nie słyszałam swojego głosu, tylko jakieś pojedyncze litery.

I nagle dotarło do mnie, że słyszę moją mamę, która mówi, że jest tydzień później, miałam wypadek samochodowy i jestem w szpitalu na intensywnej terapii. Trzy dni byłam nieprzytomna, a następne cztery dni w śpiączce farmakologicznej.  Nie mówię, bo byłam intubowana. Jednak mama jak to mama, jako jedyna rozumiała, o co pytam. Wszystko jednak było taki zamglone, te słowa, które słyszałam, były takie odległe. Nagle zdałam sobie sprawę, wypadek, jaki wypadek i dlaczego ja nie czuję nóg. Mamo proszę powiedź mi czy ja mam nogi. Tak K…..(imię) masz. Dotknij ich, dlaczego ja nie czuję Twojego dotyku. Mamo… i zapadłam w sen………

Cały ŚWIAT ZIEMSKI



Nov 7, 2015

7 listopada 2015

Wirujący krajobraz, blask wschodzącego słońca. Pierwsze światła dnia. Żółty, purpurowy odcień bieli, niepowtarzalny oślepiający blask. W duszy rodzą się sprzeczne uczucia. Życie przenika radość oderwania się od ziemi, chęć zmiany ciała. Ukojenia boleści serca.
Zagłuszający wir hałasu. 1000 decybeli szumu wydobywającego się z czeluści przepaści. Spojrzenie w dół, głowa faluje, myśli wciągają jak magnes. Przestrzeń spadającej wody.
Uczucie graniczy z dotykiem przerażenia, śmierci. Boleść. Czarny ból zawodu, zwątpienie.
Serce bije jak szalone. Blask potężnej siły światła i czerń myśli…….. .
Moment zatrzymania ciała, krok do tyłu, wycofanie i nagle ciało ugina kształt prostej sylwetki. Nogi zginają mięśnie i uczucie wirowania ponad ziemią. Uczucie zatrzymania chwili, radość, szczęście, nie ma czerni uczuć. Chwila wyzwolenia, jestem ponad …… .
Zatrzymanie, tępe ukłucie zawieszenia wszystkiego. Niepewność. Lęk paraliżujący ciało. Przerażenie, jestem sama, gdzie jest dotyk ziemi.
Powiew wiatru, , nicość chwili i nagle wir przepaści. Ciało napięte, szuka dotyku materii. Szum spadania. Rozrywający łoskot, krzyk wody. Całe ciało zamiera w strachu. Uderzenie i tępy ból. Strugi ostrej substancji. Ból i strach. Uderzenie. Czerń zaczyna wirować. Gdzie jest niebo, światło? Uderzenie za uderzeniem. Bezwład ciała. Serce nadal dziwnie boli. Woda. Świadomość zamiera, wpada w nieludzkie odrętwienie.
Uderzenie, ból bez uczucia życia ……. .

Pierwszy promień słońca. Brzask.
Widok zapierający dech w piersiach. Marzenia i ból rozgoryczenia prowadzi smukłą sylwetkę kobiety na skraj przepaści. Szuka odpowiedzi, ukojenia żalu serca. Jedyna droga, którą dostrzega.
Najbliżsi sprzedali jej uczucie. Jedyne, najpiękniejsze. Największą wartość kobiecego, dziewiczego świata. Zawsze była pełna wiary. Oddana rodzinie.
Kiedy kładła się do ostatniego czystego snu, ciało i dusza dopominały się wybawienia. Coś szeptało, idź i wybierz inne życie. Tam na progu wodnej przepaści jest czysty świat. Wystarczy zrobić jeden krok i wszystko stanie się proste. Zobaczysz tego, którego kochasz w innym blasku świata.

Przepaść wodospadu, ginąca we mgle wirujących kropel wody. Drzewa, woda, przepaść zwężająca się w zieloną studnie. Bezmiar wysokości. Zieleń dna.
Kolor kobiecej skóry ciemno oliwkowy wpadający w słoneczny ciemny brąz. Drobna sylwetka wspina się po zboczu góry. Drzewa świecące pełnią zieleni. Lepkość wilgoci. Dzikość krajobrazu. Odgłosy porannych zwierząt. Ubiór kobiety bardzo skąpy, przypominający człowieka sprzed zapomnianych lat. Stopy osnute czymś co przypomina liście, korę, splątane dziwnymi roślinnymi rzemieniami. Krok za krokiem. Droga ku niebu. Szukanie wsparcia, wiary w istnienie zbawcy, dobrego ducha. Droga do wybawienia.

Wiara w lepszy, nieznany świat prowadzi nasze ziemskie życie krętymi ścieżkami. Kiedy stajemy na progu goryczy, bólu duszy szukamy nieznanych drzwi do innego wymiaru.
Jak odnaleźć drzwi do prawdziwego, dobrego życia?

Przedstawiłem kilka najważniejszych fragmentów 3 godzinnej sesji. Opis ostatniej chwili młodej dziewczyny przepojonej bólem serca. Ktoś powie bajeczka jakich wiele. Może i tak, bo takich bajek budzących trwogę jest bez liku. Słyszymy w gazetach, codziennych wiadomościach. Nasza ludzka ziemia trwa dziesiątki tysięcy lat i każde zdarzenie pozostawia ślady. Wielkie bitwy, kataklizmy są opisane w historycznych przekazach. Gdzie jest miejsce dla pojedynczego człowieka? Może w duszy?
Przychodzimy na świat jako pusty wymiar ciała?
Bez DUCHA?
Opis powyższego zdarzenia zakodował się bardzo silnie w duszy pewnej osoby. Fobia uruchamiała się automatycznie w określonej czynności. Zrozumienie lęku zlikwidowało nieprzyjemne wrażenie. Umysł znalazł wyjaśnienie i zrozumiał ducha. Niezwykle cenna współpraca dla naszego odnajdywania sensu życia i pozbywania się lęków.

Przejdźmy teraz do poszukiwania, umiejscowienia zdarzenia. Jest to czynność bardzo przydatna, powoduje głębsze oczyszczenie. Zrozumienie siebie samego. Realna wizualizacja miejsca, rodzaj podróży do głębi ducha. Dotyka wibracji zdarzenia niesamowicie uspakaja, dopełnia zamknięcie lęku. Jest symbolicznym pochówkiem ciała młodej kobiety na odwieczny spoczynek zatrwożonego ducha.

Nie będę tutaj Państwa zanudzał długimi opisami szczegółowej analizy. Detali ogrom. Opis domostw, opisy roślin, chwile z życia, drobne szczegóły zdarzeń. Afryka ląd zaginiony , potrafimy odnaleźć to miejsce. Tak i nie. Mogę tutaj zaryzykować twierdzenie że miejsce istnieje podobne.
Wodospad Matarazi – Zimbabwe. Głowy pod topór nie podstawię, ale odnajdując tą lokacje towarzyszyły temu czynowi dziwne zdarzenia, przeczucia. Osoba, która to odnalazła dokonała tego w kilka sekund.
Dziwne prowadzą drogi, do prawdy o sobie samym?
Poniżej zdjęcie, które zostało wyłowione z gąszczu internetowej sieci, w kilka sekund. Bardzo przepraszam autora za nie opublikowanie danych. Powtórnie szukając nie jestem w stanie odnaleźć linków prowadzących do fotografii.


Nov 6, 2015

366 dni z życia .......

6 października 2015

Dzisiejszy świat daje nam do ręki nieprawdopodobne narzędzie. Możliwość namacalnej analizy opisów przeszłych zdarzeń. Karmicznych podpowiedzi. W normalnej sytuacji wizja jest zamkniętą księgą, ale kiedy uruchomimy nasz potencjał mózgu możemy przeszłość sprawdzić. Próbować przeanalizować szczegóły opisu.

Zapytacie mnie Państwo jak zamienić się w Sherlocha Holmesa?

Proste, ale żmudne. Biblioteka, internet, muzeum, dowolny pomysł na szperanie w dostępnej historycznej wiedzy. W trakcie wizji pytam o drobne szczegóły krajobrazu, domostw, opisy ubiorów, wygląd sprzętów. Szukam wymiaru czasu. To jak przeskok w czasie. Cofamy się wstecz i przez chwile żyjemy w tym wymiarze. Poznajemy ducha czasu. Odnajdujemy psychikę osoby żyjącej 30, 100, 1000 lat temu. Otoczenie jest prawdą wizji. Cofamy zegarek ……… .

Osoba w transie nie ma możliwości znać takich detali, nikt specjalnie się nie przygotowuje do nieznanego. Chyba że chce ze swojej wizji uczynić zabawę. Proste do rozszyfrowania.
Mamy rozum, który jest nieprzydatny podczas seansu. Po spektaklu kurtyna opada i wyruszamy w świat poszukiwania, sprawdzania prawdy. Zapewniam, ekscytujące. Zestawiamy szczegóły z wizji z opisami będącymi wartościami historycznymi utrwalonymi w internecie, książkach, itddddddd.

Jeszcze jedno wyjaśnienie. Kto jest Sherlochem Holmesem?

Osoba będąca w wizji gra na skrzypcach własnej opowieści, ja gram rolę drugoplanową Watsona. Skrzypcami jest zapis całego zdarzenia.

Przejdźmy do zakończenia opowieści o wodospadzie i przerażającym prysznicu.
Trzy fragmenty, które w skrótowy sposób poddam analizie. Niestety ten przypadek ciężko odtworzyć historycznie. Widziane obrazy są rodzajem wzbogacenia wiedzy. Afryka to kraj tajemniczy, nie zapisany kartami historii. Zaginiony kontynent……… Następny przykład pokaże inny wymiar poszukiwań.

Malowniczy krajobraz, blask wschodzącego słońca. Widok zapierający dech w piersiach. Marzenia i ból rozgoryczenia .….
...CDN...E.K.

Nov 5, 2015


5 listopada 2015

   Prysznicowy wymiar. Dwie, trzy uwagi.
Rozum nie pasuje do zamka, przeszkadza innemu istnieniu?
 Wszystko komplikujemy, sprowadzamy do ziemskiego wymiaru.
Wystarczy lekko pchnąć drzwi i jasność zaświeci. To drzwi wahadłowe, delikatne i potężnie wibrujące. Kołyszą się, kiedy jesteśmy ufni intuicji.

   Lekki oddech i czucie ciepłego powiewu. Uspokojenie połączone z głębią oczekiwania.  Jeden krok do daru wibrowania w nieprawdopodobnych wrażeniach. Wrażenie ufności i słuchanie.
Jak można uwierzyć skoro mówimy, to nie prawda, nie wierzę. Jakieś bzdury. Marzymy o kroku w inność, a sami sobie podcinamy skrzydła. Spalamy się jak upadły anioł. Wybrał płomienie na przekór swojemu przeznaczeniu.

Inność odczuć ciała, dotykanie ducha, dziwnych podpowiedzi jest naszym czuciowym, przeszłym i przyszłym światem. To podpowiedz dla życia na ziemi.

  Osoby, które doznają podczas seansu wizji, nieprawdopodobnych wrażeń zadają mi w trakcie pytania. Słyszał Pan co powiedziałam, to jakaś niedorzeczność. Ja zmyślam? Szamoczą się z wizjami, zaczynają wpuszczać rozum i niepotrzebnie analizują. Zaznaczam całe spotkanie jest jak rozmowa przy kawie, momentami pełna uroku, wesołości, śmiechu, ale kiedy dotyka grozy ……… ufffff, boli.

   Moje doświadczenia prowadzą mnie w jednym kierunku, szybkie pytania i szybkie odpowiedzi. Rozum nie ma prawa uczestniczyć w seansie. Wszystko musimy zapisać i utrwalić na dyktafonie. Czas analizy dla umysłu przychodzi po spotkaniu. Wykonując takie wejścia ……., powtarzam pytania wielokrotnie. Nie daję osobie w transie czasy na zastanowienie. Muszę uzyskać identyczne odpowiedzi na podobne zagadnienia, rodzaj kontrolnych pytań. Muszę oddzielić inny wymiar od ziemskich przemyśleń, doświadczeń. Ta metoda wielokrotnie mi potwierdziła wymiar istnienia ducha. Wymiar istnienia pozaziemskich przeszłych ścieżek życia. Czy podobnych do teraźniejszego życia?
Dzisiejsza teraźniejszość jest splątana z przeszłością?

Kontakt z przyszłością to zupełnie inna bajka.

   Przemyślenia, hipotezy, twierdzenia, a prysznic tryska wodą.
Na czym skończyłem opowieść?
„….. kąpiel w wannie była akceptowana, nie budziła drastycznych, niemiłych odczuć”…. . Nie miłe odczucia, bardzo lekko powiedziane.
Wyobraźmy sobie taka sytuacje. Zamykamy drzwi kabiny prysznicowej, odkręcamy kran natrysku. Uderza w nasze ciało woda, ostry ból. Tnie skórę, rozrywa mięsnie. Łamie kości. Woda jest pomieszana z silnym blaskiem światła. Uczucie ostatnich promieni. Cudownych promieni, które pochłania ostra substancja. Woda i światło jest spotkaniem ostatniej chwili. Odczuciem życia u progu śmierci. 
 Brak powietrza. Strugi wody zamykają płuca, rozcinają wargi. Uderzenie w głowę.  Ostatnie chwile świadomości i rozrywający ból.  Wirowanie w strugach wodzy, uczucie spadania. Głuchy przeszywający trzask, strugi wody tną ostatni raz. Wszystko rozpada się na 1000 kawałków. Błogość, nic nie istnieje.
Opisałem chwile, strach, myśli, które doprowadziły do znienawidzenia porannego prysznica. Tęsknota za ostatnim promieniem wschodzącego słońca musiała utrwalić zapis zdarzenia. Opis jest jedynie streszczeniem wizji. Całość koszmaru agonii życia, w takich warunkach zapiera dech.
   W następnym wpisie dodam parę słów, celem wyjaśnienia zdarzenia i dodam drobny bardzo ważny szczegół wizji. Kolor skóry rozdzieranej wodą. Ciemno oliwkowy. Słoneczny ciemny brąz.

                Jak i gdzie nasz wymiar istnienia utrwala takie chwile?

                Słowo KARMA jest darem, a może bolesnym spadkiem?
      E.K.

Nov 4, 2015

4 listopada 2015

Dżemie w nas odwieczne pytanie.

Jakim wymiarem kończy się nasze życie?
Gdzie jest początek?

Nie sposób odnaleźć namacalne odpowiedzi. Możemy snuć przypuszczenia. Badać, wibrować w innych odczuciach.

Wchodzenie w podświadomość jest prawdą , a może ułudą?

Od lat stykam się z osobami, które pod wpływem osobliwej wibracji mówią słowami, obrazami o przeszłości i przyszłości. Brzmi to irracjonalnie, ale to jedyna metoda powszechnie znana na poszukiwanie odpowiedzi. Książki, publikacje opowiadają o tunelach światła, widzeniu duchów, przeróżnych proroctwach, wizjach.

Człowiek potrafi konfabulować, posiada dar oszukiwania samego siebie?
Skąd wie że istnieje życie po życiu?
Kto stworzył pojęcie karmy i dlaczego?
Skoro żyjemy tu i teraz, do czego nam jest potrzebne inne życie?

Moja teza jest najprostszą odpowiedzią.
Czując w wymiarze ciała fizycznego nieodgadnioną wibrację, interpretujemy ją na mnogość sposobów. To drżenie upomina się o istnienie, akceptacje.

Próbujemy otwierać drzwi, które nie mają zamka.

Po kres naszych dni na ziemskim świecie, nie będzie nam dane uwierzyć w istnienie duszy rozumowo.
Rozumem!!!!
Rozum nie jest kluczem, klucz nie istnieje skoro drzwi nie mają zamka.

Drzwi bez zamka?

W momencie narodzin jesteśmy nieświadomi świata. Zaczynamy uczyć się nowego istnienia. Uczymy się od osób oślepionych wymiarem ziemskim. Pozbawiamy naszą energię, drżenie poprzednich odczuć. Spłycamy intuicję, poprzednie doświadczenia.

Kiedyś zadzwoniła do mnie pewna osoba z silnymi wrażeniami lęku przed wodą. Odczucie było tak totalne, wzmagało lęk przed prostą codzienną czynnością. Poranny prysznic. Zaznaczam, wykonywany poranną porą. Wieczorny ciało akceptowało. Skąd brał się taki lęk? Ktoś powie wodowstręt poranny, ale woda jest czymś normalnym w naszym świecie. Dlaczego dorosła osoba, która potrafi pływać w rzece, morzu odczuwa taki strach przed uderzającą wodą z słuchawki prysznicowej? Kąpiel w wannie była akceptowana, nie budziła drastycznych, niemiłych odczuć……Cda….E.K.